wtorek, 7 kwietnia 2015

# 31 Ciemność płonie - Jakub Ćwiek


Tytuł: Ciemność płonie
Autor: Jakub Ćwiek
Ilość stron: 313
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Natalia na przystanku autobusowym jest zaczepiana przez paru chłystków. Standardowo, żadna z osób również czekających nie zareaguje. Zjawia się za to tajemniczy pan, kloszard, który pomaga dziewczynie uporać się z niemiłymi nieznajomymi. W zamian za to daje mu ona dziwną monetę, coś jakby amulet. Nie wie, że właśnie nastąpiła zamiana. I że teraz jej życie będzie inaczej wyglądało. A pomogą jej tylko na dworcu. 

Przyznam, że czytając opis tej książki zwróciłam uwagę jedynie na to, że bohaterami są bezdomni. A to pewnie dlatego, że bezdomność jest dla mnie bardzo interesującym oraz ważnym tematem, a nawet piszę o niej pracę licencjacką. Więc rzuciłam się na tę książkę z wielką radością. Jednak myślałam, że to powieść opisująca po prostu życie bezdomnych na dworcu. Jak zwykle ostatnio, pomyliłam się. 

Nie są to zwykłe opowiastki, a jest to raczej coś na wzór thrillera/horroru.  Może nie jest zbyt straszny, ale gdy pierwszy raz pojawił się motyw Ciemności to lekkie ciary mnie przeszły - ale ja ogólnie bojaźliwa jestem. Później te momenty stały się takie 'normalne', jednak ciągle miałam nadzieję, że nie nadejdą. Szczególnie, gdy już wiedziałam, jakie osoby pojawiają się w Ciemności - innej dla poszczególnych bohaterów.

Poznajemy Natalię, studentkę kulturoznawstwa, a także jej znajomych z uczelni. Najpierw czytamy o jej normalnym, studenckim życiu, które nie jest ani specjalnie ciekawe, ale specjalnie nudne. Jest zwykłe. Potem jednak życie to zmienia się do tego stopnia, że musi się stać ona osobą pozornie bezdomną - bezdomną, ponieważ każdą noc spędzić musi na dworcu. Jak reszta Wybranych. Nie ważne, że mieli wcześniej dom, rodzinę, a ich spokojnego życia nic nie zakłóciło. Nic prócz tej przeklętej monety. 

Bezdomni na dworcu są bardzo dobrze wykreowani. Każdy jest inny, każdy ma jakieś swoje nawyki, problemy. Są realistyczni. A to wszystko pewnie dzięki temu, że Ćwiek naprawdę genialnie przygotował się do pisania tej powieści, żyjąc na dworcu, słuchając opowieści bezdomnych, obserwując ich życie. Można powiedzieć, że przygotował się do roli. Na ostatnich kartkach tej świetnej książki znajdziemy właśnie parę słów o jego pobycie na katowickim dworcu, o jego barierach w kontakcie z bezdomnymi. Są też opowieści o konkretnych spotkanych przez niego bezdomnych, które po lekkiej modyfikacji znajdują się w samej powieści. 

Dawną nie czytałam tak dobrej książki, która aż tak przypadłaby mi do gustu. A stało się tak ze względu na dwa aspekty - bezdomni jako bohaterowie książki oraz elementy horroru, z którym stykam się baaardzo rzadko w książkach - po prostu nie sięgam po takie. Polecam każdemu. 

Książkę oceniam na 5.5/6. 



Wyzwania: 

  • nr 9 w 52w2015.
  • autorem jest mężczyzna w Książkowym Wyzwaniu 2015
  • Klucznik